To jest dokładnie ten przepis, który jest jak filet: same plusy, żadnego minusa. Jest szybki, małoskładnikowy i nieskomplikowany ! To jest również ten przepis, z którego korzystasz, kiedy Twoi goście dzwonią, że właśnie do Ciebie jadą. Więc Ty kręcisz ten deser i masz jeszcze czas na pomalowanie ust. Lubię go przede wszystkim dlatego, że słodkie równoważy się z kwaśnym. Słodycz mleka skondensowanego i kwas oraz “perfumy” limonki sprawiają, że ten deser, choć prosty, jest wyjątkowo elegancki. Do tego konsystencja jest niesamowicie kremowa. Jest deserem idealnym po bardzo obfitym obiedzie. Dlatego sprawdzi się idealnie w Święta lub na przyjęciach. * Zostawiam Wam filmik, na którym cudowny Jamie Oliver rozprawia się z granatem. Przyda się w przepisie, a może i w życiu...
Ta beza jest piękna i egzotyczna jak wakacje na złotym piasku. Kiedy pieczesz ją zimą, to cieszysz się, bo wygląda jak słońce na talerzu. Jesienią też pasuje – do złotych liści, nasiadówek u znajomych lub kolejnego odcinka z Netflixa. Do tego jest słodka, ale kiedy masz już dość tej słodyczy, przychodzi wybawienie w postaci marakui. Pachnącej jak Chanel. W tej bezie są jeszcze dwie sprawy. Dla tych, którzy wyłapią wszystko, jest orzeźwienie z japońskiej herbaty matcha. A dla tych, co jak ja chodzili z dziadkiem na kokosanki i kochają to wspomnienie i ten smak, jest kokos ukryty w białku. I kiedy robisz to ciasto, to w sercu twym taniec, w głowie spokój, a w domu radość. ...
Kto z Was lubi naleśniki, ale niekoniecznie lubi je smażyć? Moja Mama nigdy nie lubiła. Kiedy namawiałyśmy Ją na naleśniki z dżemem, to odpowiedź zawsze była ta sama: “Dobrze, ale Ty usmażysz, prawda? Tobie tak ładnie wychodzą. Ja tak nie umiem”. Tak, Mama zawsze bierze mnie pod włos. Zwłaszcza jak Jej coś nie pasuje i zrobić mogę ja 😉 Więc robiła ciasto, zamykała drzwi do kuchni i znikała. Bo jeszcze bardziej od smażenia nie lubi zapachu smażenia. Jak już było gotowe, wywietrzone (i praktycznie zimne}, zjawiała się w kuchni i zdziwiona mówiła: “Już? No przyszłam Tobie pomóc, ale Tobie to tak idzie, jak w tych programach kulinarnych. Ja czasem oglądam, oni tam się dwa razy obrócą i jest. I Ty tak samo!”. Jeśli jesteście jak moja Mama, to jest jeszcze inna droga. Pachnąca, prosta i żaden pierwszy naleśnik nie ucierpi. Dutch Baby jest jednym wielkim naleśnikiem, który składa się głównie z jajek, mąki i mleka. Podstawowa różnica jest taka, że ciasta nie smaży się, tylko wylewa do naczynia i piecze. Większość przepisów, które spotkacie w Internecie używa jako formy patelni żeliwnej. Ja takiej (jeszcze) nie mam, dlatego użyłam żaroodpornej formy o średnicy 22 cm. Kiedy Wasz naleśnik jest w piekarniku, możecie przygotować dodatki. Latem świetnie smakuje ze świeżymi owocami jagodowymi i startą skórką z limonki lub posypany cukrem i polany świeżym sokiem z cytryny. Jesienią mogą to być smażone jabłka z cynamonem, które proponuję w tym przepisie. Jeśli lubicie rodzynki, namoczcie je wieczór wcześniej w procentach i dodajcie do jabłek. Dodajcie...